niedziela, 30 września 2012

Prawie pożegnanie z zawodem

No i dopadł mnie marazm... Ale głównie wyższy zus, coraz droższe paliwo itp. Niestety, w związku z zaistniałą sytuacją moja działalność logopedyczna uległa znacznemu ograniczeniu a ja zlądowałam na etacie (dokładniej na 3/4). Teraz zamierzam troszeczkę wrócić do zawodu, w dość ograniczonej formie, ale mam nadzieję, że niedługo będę mogła znowu cieszyć się pracą z dziećmi i możliwością pomagania im. Kolejne informacje mam nadzieję już w nowym miesiącu :)

sobota, 11 lutego 2012

To już pięć miesiecy...

Usiadłam dziś przed komputerem (nadal pozostaję w tym stanie) i zaczęłam przeglądać zdjęcia Natalki od początku, od pierwszego dnia jej życia. Nie mogę uwierzyć, ze minęło już pięć miesięcy.

Nasza "Kruszynka" rośnie jak na drożdżach, dobrze się rozwija i ma niesamowity uśmiech (ciekawe po kim?) no i oczywiście jest źródłem niepohamowanej radości dla nas obojga (szczęśliwych rodziców)!
Zdarzają się oczywiście cięższe momenty, ale trzeba przyznać, że wszystkie one giną w obliczu tego, rozbrajającego uśmiechu.
I jak tu się nie zakochać? A co to będzie dalej? Strach pomyśleć.
Niestety powrót do pracy spowodował, że nie możemy już tyle czasu spędzać razem, ale i tak szalejemy tyle ile się da!

I robimy śmieszne miny :)
W wersji śpiąca Królewna.

środa, 31 sierpnia 2011

Nowy rok szkolny

Już za moment rozpoczyna się nowy rok szkolny. Zazwyczaj w tym momencie z naładowanymi bateriami wracałabym do pracy. W tym roku jednak sytuacja przedstawia się jednak nieco inaczej. Ponieważ w naszym życiu za chwilkę pojawi się mała istota-ja muszę nieco zwolnić tempo i zająć się na razie sobą, potem maleństwem. "Firma" jednak będzie działał dalej. Dlatego też od września w moim imieniu zajęcia prowadziła będzie pani Magda, o której nieco więcej napiszę następnym razem :)

Póki co nieco wspomnień z kwietniowego wypadu do Kowalewa z naszą "dyżurną" fotografką, Natalią.
Przedstawione zdjęcia pochodzą z gabinetu.

Dawid podczas wykonywania trudnych zadań: różnicowanie szeregu syczącego i szumiącego.
 To wcale nie było proste zadanie, wymagało zastanowienia.











Ćwiczenie oddechowe w wykonaniu Natalii.
Wszystko, czego łapie się ta dziewczynka, wychodzi rewelacyjnie!
Niesamowicie ambitna i pracowita, normalnie w jej wieku raczej rzadko spotykane.
Ćwiczenia dykcyjne :)

Pełne zaangażowanie w zadanie!






Adrian w akcji!!! Wcale nie krzyczał.
Kolejna osobowość, inteligentna bestia, troszkę migająca się, ale tylko czasami.
Trzeba przyznać, ze potrafi podkreślić pewne rzeczy i to bardzo!


Moje Kochane Dzieciaki! Już za Wami tęsknię, a co to będzie dalej?
Mam nadzieję, że pani Magda przypadnie Wam do gustu a my spotkamy się niebawem :)

niedziela, 8 maja 2011

Zajęcia otwarte

W piątek, 29 kwietnia, odbyły się zajęcia otwarte w Przedszkolu Publicznym w Kowalewie Pomorskim. W moich zmaganiach towarzyszyła mi koleżanka, Natalia, która uwieczniła pracę dzieci i na  świetnych fotografiach. Na zdjęciu dzieci z grupy Misie, od lewej: Zuzia, Mikołaj, Kacper, Agata oraz jedna Pszczółka-Filip.
Pierwszym zadaniem dzieci było wykonanie trudnych ćwiczeń oddechowych a potem ćwiczenia buzi i języka :)
Ćwiczenia indywidualne z konkretnymi wskazówkami dla rodziców odnośnie pracy z dzieckiem w domu.
Szum lasu w wykonaniu dzieci z grupy Żabek : od lewej Zuzia, Dominika, Jakub, Wiktor, Michał.

Ćwiczenia jęzora w wykonaniu Pszczółek.
Pszczółki w akcji: Michał, Wojtek, Ola, Karolina, Amelka, Maja, Patrycja.
Biedronki podczas wykonywania nieco innego zadania: różnicowanie sz, ż, cz, dż oraz s, z, c, dz (gra logopedyczna). Na zdjęciu: Patryk, Sylwia, Ola, Michał.

Oprócz rodziców zajęcia hospitowała również pani dyrektor mgr Joanna Piasecka.


Serdeczne podziękowania dla Natalii za całe mnóstwo pracy, jaką włożyła w uwiecznienie zajęć. Inne jej prace można zobaczyć na :  http://27szuflad.blogspot.com/

piątek, 17 grudnia 2010

Święta...

Mamy piękny zimowy dzień, siedzę w domu, bo mój organizm postanowił się zbuntować. Pewnie dlatego jest mi tak dobrze, w końcu mogę odrobinę odpocząć. Planowałam co prawda odpoczywać w przyszłym tygodniu, ale ktoś widać miał inne plany.
Muszę przyznać, że dojazdy do pracy zimą potrafią być niezwykle uciążliwe i najprawdopodobniej stąd to przeziębienie. Postanowiłam jednak nie poddawać się zupełnie i wszystkie przegotowania świąteczne rozpocząć już w tym tygodniu. Nie jest to może takie "chorowanie" jakie zaleciła pani doktor, ale w miejscu usiedzieć nie mogę, tym bardziej "uleżeć".
Mój mąż-biedactwo, dostał długą listę zakupów oraz zalecenie przyniesienia choinkę ze strychu. Wszystkie zadania wykonał doskonale, dzięki czemu ja wzięłam się dziś za pieczenie makowców i pasztecików, jutro pierogi :)
Czasem dobrze jest tak sobie "poleniuchować" !!!
Wszystkim zatem życzę przyjemnych, mało męczących przygotowań oraz przecudownych Świąt  w atmosferze radości i miłości :)

sobota, 4 grudnia 2010

Zima, zima...

Nadeszła moja wcale nie ulubiona pora roku....Ponownie uderzyła!!!Ale w moim wypadku to jedyny powód do niezadowolenia.
W moim życiu zimno wcale nie jest, wręcz przeciwnie, mam bardzo dużo zajęć, więc cieszę się każdą chwilą.
Troszkę się pozmieniało przez ostatnich kilka miesięcy, więc może kilka słów o tym.
W październiku podpisałam umowę z firmą, która zajmuje się prowadzeniem kursów oraz  zajeć dodatkowych w szkołach i przedszkolach i prowadzę za ich pośrednictwem zajęcia logorytmiczne w trzech przedszkolach. W moim "starym" przedszkolu też coraz więcej pracy, co oczywiście bardzo mnie cieszy :)) od grudnia mam współuczestniczyć w zajęciach wspomagania rozwoju-nowe wyzwanie.
Przychodnia również funkcjonuje całkiem dobrze, mam dużo nowych małych pacjentów, głównie w wieku przedszkolnym, którzy chętnie ćwiczą i są niesamowicie pocieszni. Fajnie jest poznawać maluchy, którym można pomóc i które mają tak odmienne spojrzenie na świat od nas-dorosłych.
A ponieważ już za chwilę muszę uciekać na kurs, resztę ciekawostek przekażę w kolejnym wpisie.

wtorek, 28 września 2010

Agatkowy miesiąc.

Cały lipiec spędziłam w Kowalewie z moją chrześniaczką - Agatą. Było to nie lada wyzwanie. To trochę dziwna sytuacja, kiedy ciocia zajmuje się Tobą cały miesiąc, ale jakoś dałyśmy radę.
Pogoda dopisywała, a my miałyśmy mnóstwo pomysłów na wspólne spędzanie czasu :)
(Postaram się później wstawić jakieś zdjęcia z naszych szalonych wypraw, póki co moje nieudolne próby nie dały efektów.)
Jak się okazało Agata,  jak na trzyletnie dziecko ma niesamowicie dużo pomysłów, często to ja miałam problem, miałam ochotę chwilkę odpocząć. Nic z tego, z Agatą nie ma odpoczynku. Ona kończąc jedną rzecz ma już pomysły na kilka kolejnych zabaw!
Ulubionym zajęciem małej jest wcielanie się w rolę mamy i opieka nad maluszkiem - którym oczywiście jesteś Ty, nie jakaś tam lalka. Poza tym bardzo często stroiła się w czyjeś ciuchy i przechadzała się jak na wybiegu - była nawet kotem w butach (kozaki babci zawsze do czegoś mogą się przydać). Poza tym robiłyśmy często występy, ponieważ Agata uwielbia "występiać"! Tak, właśnie występiać! Najczęściej były to prezentacje piosenek (zazwyczaj samego refrenu) i gromkie brawa ze strony publiczności!
Naklejki - to też hit tegorocznych wakacji - naklejanie ich wszędzie, przede wszystkim na ciało. (tu też będzie zdjęcie???)
No, a kiedy ciocia padała już na "twarz", a Agata miała nadal pokłady niespożytej energii,  do gry wkraczała świnka Peppa - dziękuję Peppo ;)
Muszę przyznać, ze ten miesiąc zleciał mi bardzo szybko i był bardzo fajny. Fakt, stęskniłam się za moim mężulkiem, ale miałam dzięki temu okazję spędzić więcej czasu z rodziną.
I tak właśnie przeminął lipiec...